Buba sklep

Powiedzmy sobie szczerze – Australia nie jest tania! Ziemniaki za 15zł, kawa w McDonalds za 18zł, Snickers za 6zł. Niektóre ceny powalają. Jednak nie wszystko jest tak horrendalnie drogie. Jednakże, planując wyjazd do Australii, trzeba się liczyć ze sporymi kosztami podróży. Szczególnie jeśli zarabia się w złotówkach :). Dlatego w Australii nie spotkamy wielu polskich turystów.

Każdy podróżuje inaczej, w innym terminie, z innym poziomem ‘luksusu’. Dlatego, aby mój kosztorys był dla Was miarodajny, muszę podać kilka informacji dotyczących naszej wyprawy:

  • termin podróży: czerwiec-lipiec 2017
  • czas podróży: 33 dni
  • ilość osób: 2 dorosłych + 8-miesięczna Buba
  • przemieszczanie się: wypożyczone auto (Kia Sportage) na cały pobyt
  • spanie: 75% w aucie na darmowych „Rest area”; 25% w hostelach
  • jedzenie: w 85% zakupione w sklepach sieciowych; w 15% z baru/restauracji
  • trasa: głównie Queensland; przejechane 7000km; w większości przyroda, plaże i parki narodowe
  • kurs dolara australijskiego w okresie podróży: 1AUD=3PLN

 

Z grubsza tak wyglądał nasz całościowy kosztorys na 33-dniową wyprawę w 2017r.

Grube wydatki

Loty. I tu się już zaczyna. Szukając tanich lotów do Australii możemy szybko zauważyć, że trudno o okazje jak do państw azjatyckich czy nawet USA. No cóż, Australia jest po prostu daleko. Trudno o bardziej odległe miejsce wakacji :).
Na wschodnie wybrzeże jest taniej niż na zachodnie. Okres naszego eur
opejskiego lata jest tańszy niż zimowy (grudzień/styczeń to najbardziej turystyczny sezon w Australii).
My lecieliśmy z Warszawy do Brisbane z 2 przesiadkami. Bilety dla naszej trójki w całości (z wszystkimi dodatkowymi opłatami lotniskowymi itp.) kosztowały 8800zł. Można było polecieć też za około 7000zł. My jednak byliśmy dość wybredni w kwestii doboru linii lotniczych i miast przesiadkowych. Wybrzydzanie kosztuje.

Auto. Albo wypożyczamy auto albo płacimy równie dużo (albo i więcej) za transport i/lub wycieczki. My zdecydowanie wolimy być Panami swojej podróży i nie chcemy, by ktoś nam układał plan trasy i dnia. Dlatego auto. Na cały okres pobytu w Australii. Wypożyczone już na lotnisku po wylądowaniu w Brisbane. Więcej na temat wypożyczenia auta możesz przeczytać w poście Australia z dzieckiem – praktyczne porady część I. Na okres 30 dni wypożyczenie pojazdu kosztowało nas 5200zł. Do tego dokupiliśmy dodatkowe ubezpieczenie auta za 750zł. W tym ubezpieczeniu mieliśmy odpowiedzialność własną do 250AUD=750PLN w razie szkody. Czyli cokolwiek by się nie stało płacimy max 750zł za naprawę usterki. Nie było niestety takiego ubezpieczenia, które w 100% zwalnia od odpowiedzialności własnej.
Teoretycznie można w Australii używane auto kupić i później sprzedać. Jednak na znalezienie dobrej oferty potrzeba sporo czasu. I też to tak tanio nie wychodzi, bo trzeba rejestrować i często co nieco naprawić zanim się wyruszy w trasę. Są też takie opcje, że bierzesz auto za free i przewozisz w inne miejsce (na czyjeś zlecenie). Jednak w tym przypadku ma się zazwyczaj bardzo ograniczony czas, no i z góry ustalony punkt początkowy i końcowy podróży. Nas te opcje nie przekonały. Dlatego poszliśmy w stary dobry wynajem auta.

Benzyna. Byliśmy cały czas w drodze. Choć przez i dzięki obecności Buby zjechaliśmy i tak dużo mniej niż byśmy to zrobili bez niej. Zatem u nas wyszło prawie 7000km. Koszt benzyny w Australii na szczęście nie jest tak strasznie wysoki. Była nieco tańsza niż aktualna cena w Polsce. 1 litr benzyny bezołowiowej 95-tki kosztował około 4zł. My za dolewanie do baku zapłaciliśmy łącznie około 2400zł.

Ok. To tyle z tych grubych wydatków nie do przeskoczenia. Teraz czas na te drobniejsze koszta...

Drobne” wydatki

Weźcie dużo tych drobnych, bo tanio nie będzie 😉

Spanie. Akurat noclegi nas pozytywnie zaskoczyły. Sądziłam, że ceny będą z kosmosu, a z prywatnej kwatery skorzystamy 2-3 razy podczas całej podróży. Jednak tak źle nie było i nocowaliśmy regularnie co 4 dni w hostelach. Szukaliśmy każdorazowo tańszych opcji. Ostatecznie płaciliśmy między 150-250zł za pokój 2-osobowy za noc. Był to standard łóżko, szafka i zazwyczaj łazienka dzielona z innymi pokojami.
Więcej na temat nocowania, rezerwowania pokoju i darmowych opcji spania znajdziesz
poście Australia z dzieckiem – praktyczne porady część I.

Jedzenie. Wiadomo – jeść każdy musi. I tu będzie od Was zależało ile na tę codzienną przyjemność wydacie. Można się stołować w barach, kafejkach i restauracjach. Jest też sporo sieciówek typu fast food. Jednak nie będzie tanio. Nawet fast food w Australii się ceni. Za ciepły posiłek typu chińszczyzna z azjatyckiej knajpy zapłacimy minimum 35zł. Górnej granicy cen nie ma. Za sałatkę w McDonalds zapłacimy podobnie, bo około 30zł. Mniej zdrowe opcje jak frytki są tańsze (odpłacimy kiedyś zdrowiem i się cena wyrówna 😉 ). Ogólnie rzecz biorąc – im zdrowsze tym droższe i im mniej przetworzone tym droższe. Serio. Dużo droższe są np. świeże pomidory niż pomidory z puszki. W ogóle to cena za świeże warzywa i owoce boli i warto szukać ofert. Przykładowe ceny produktów znajdziesz w tabeli na końcu postu.
My jesteśmy Zosie samosie i lubimy sami, sami. Dlatego też sami większość posiłków przygotowywaliśmy. Stąd co 2 dni obowiązkowe były zakupy w sieciowych marketach Coles, Woolworth czy Aldi. Najtańszy jest zdecydowanie Aldi. Robiąc tam zakupy można nawet 30% zaoszczędzić. Jednak wcale nie tak łatwo było nam na niego trafiać. Ostatecznie zrobiliśmy tylko 3 razy zakupy w tej niemieckiej sieciówce.

Dla dziecka. Tu wiele nie napiszę, bo jakoś tak się składa, że nasza dzidzia nie była wymagająca. A może się po prostu tak zorganizowaliśmy, że niewiele jej trzeba było kupować. Do regularnych wydatków na rzecz Buby należały jedynie pampersy, mokre chusteczki i pouche (dla niewtajemniczonych to taka alternatywa gotowych słoiczków z jedzeniem, tylko podane w pojemniczku do wyciskania posiłku). I te przedmioty okazały się być nie tak wiele droższe niż odpowiedniki polskie. Z kosmetyków nie kupowaliśmy zupełnie nic dla Młodej. Jeśli interesuje Was jak temat pielęgnacji ogarnąć, to zapraszam do posta Naturalna pielęgnacja dziecka w podróży.

Wycieczki i wejściówki. Usługi wszelkiego rodzaju mają w Australii swoją cenę. I to wysoką! Podczas naszej podróży w minimalnym stopniu z nich korzystaliśmy. Jednak nie odpuściliśmy raf koralowych. I tu się mocno wykosztowaliśmy. Z małym dzieckiem żaden przewoźnik nie chciał nas na statek zabrać. Stąd musieliśmy wykupić wypasioną jednodniową wycieczkę statkiem wycieczkowym. Ta przyjemność kosztowała nas 1500zł (łączna kwota za 2 dorosłych, Buba była za darmo). Bez komentarza. Można teoretycznie taniej. Z okolic Cairns można wycieczki za około 300zł/osobę wykupić. Czy jakościowo tak samo dobra? Nie wiem, bo nam jedna taka przyjemność wystarczyła. A przynajmniej nasze konto mówiło, że jedna wycieczka wystarczy.
Podam jeszcze przykładowe ceny za wejściówki do
Australian Zoo oraz prom w Parku Narodowym Daintree. Bilety do zoo 180zł/osoba, prom na auto 80zł.

Zdrowie. Opieka medyczna w Australii nie jest na polską kieszeń. Dlatego zaopatrzcie się w dobre ubezpieczenie zdrowotne. Więcej na ten temat przeczytacie, jak żeby inaczej, w poście Australia z dzieckiem – praktyczne porady część I. Do tego radzę zabrać z Polski podręczną apteczkę. Przynajmniej te kilka najbardziej niezbędnych jak np. paracetamol i ibuprofen dla dziecka. Choć nie jesteśmy zwolennikami podawania chemicznych leków to jednak zawsze wozimy je na wszelki wypadek ze sobą.

Przykładowe ceny produktów. Produkty w promocji mogą być nawet o połowę tańsze.