Wybierając się na odległy kontynent nie do końca wiemy co nas spotka. Szczególnie jeśli jedziemy z dzieckiem obaw i pytań jest wiele. Dlatego dzielimy się naszym doświadczeniem z podróży do Australii z dzieckiem w postaci praktycznych porad. 

Sama sobie szereg pytań zadawałam przygotowując się do australijskiej wyprawy. Szczególnie, że wybieraliśmy się w podróż z małym 7-miesięcznym bobasem. Wolałam być poinformowana lepiej niż gorzej.

W pogoni za praktycznymi poradami - Australia z dzieckiem

Szukałam w internecie nie wiedząc do końca czego. Szukałam praktycznych porad. Żeby mi ktoś, kto już tam był wyłożył kawę na ławę – jak jest naprawdę i na co powinnam być przygotowana. Niewiele takich informacji jednak znalazłam. Dlatego stworzyłam ten cykl postów – Australia  z dzieckiem praktyczne porady. Dla tych, którzy jak ja - szukają wszystkiego co możliwe, aby być jak najlepiej przygotowanym do wyjazdu na drugą półkulę.

Godziny lądowania

O ile nie odbiera Was ktoś znajomy z lotniska lub macie w pełni zorganizowaną wycieczkę, to powinniście się zastanowić nad godzinami lotu. Do Australii leci się ogólnie rzecz biorąc... bardzo długo. W końcu trudno o bardziej odłegłe miejsce. Większość lotów (wszystkie z Polski są z przesiadkami) trwa około 24-34h. Zatem nie ma szans, abyście się idealnie wstrzelili z wszystkimi drzemkami i nocnym snem Waszych pociech. Dlatego my, rezerwując bilety lotnicze, przede wszystkim kierowaliśmy się jednym - godziną lądowania. Jako, że nas nikt nie odbierał i nie mieliśmy nic zorganizowane (oprócz zamówionego auta), istotne było dla nas, aby lądować nad ranem lub około południa.

Australia z dzieckiem - na lotnisku

Z doświadczenia już wiem, że różnie bywa. Kiedyś przylecieliśmy w wieczornych godzinach na lotnisko w Hiszpanii (w Gironie) i zarezerwowane auto na nas wcale nie czekało. Było już tak późno, że wszystkie okienka wypożyczalni samochodowych zamykali. Musieliśmy wtedy na szybko szukać jakiegoś noclegu w Gironie i zorganizować przejazd do znalezionego na ostatnią chwilę noclegu. Kosztowało nas to sporo pieniędzy i jeszcze więcej nerwów. Następnego dnia znowu musieliśmy wracać na lotnisko, aby sprawę auta wyjaśnić. Australia jest co prawda dużo lepiej zorganizowana i nie sądzę, by często do takich sytuacji dochodziło, to jednak niewykluczone, że się zdarzy. Lepiej dmuchać na zimne i w razie czego mieć cały dzień na odnalezienie się w nowym miejscu i wyjaśnienie ewentualnych nieporozumień. W nocy dużo trudniej cokolwiek załatwić. A i Wam po podróży 30-godzinnej (i to z dzieckiem) nie łatwo przyjdzie trzeźwe myślenie ;).

Noclegi

Jest kilka opcji. Można korzystać z szerokiej usługi hotelowej, albo nocować na kampingach albo nawet w aucie na darmowych „rest area”. Najczęściej korzystaliśmy z opcji samochodowej, bezpłatnej. Jednak nie wszędzie możemy legalnie nocować w aucie czy przyczepie kampingowej. Do tego służą specjalnie wyznaczone parkingi, w których dozwolone jest „overnight stay”. Aby takie miejsca z łatwością znaleźć, polecam zainstalowanie odpowiednich aplikacji na telefonie. My korzystaliśmy z „WikiCamps Australia”. I była to chyba najbardziej przydatna ‘rzecz’ w całej podróży. Bez niej stracilibyśmy wiele czasu na znalezienie miejsc do spania i zapewne skończyłoby się w większości nocowaniem w nietanich hotelach. WikiCaps to jedna z  ważniejszych podpowiedzi, którą możemy Wam dać.  Już niejedni znajomi wybierający się w podróż do Australii właśnie z tej porady skorzystali 😉

darmowy camping Australia z dzieckiem
Jeżeli chodzi o opcję hoteli/hosteli, to nie mieliśmy problemów z robieniem rezerwacji z dnia na dzień. Jednak bez znaczenia był fakt, że byliśmy w Australii poza sezonem turystycznym (nasza podróż miała miejsce na przełomie czerwca i lipca). Wszystkie nasze rezerwacje dokonywaliśmy przez booking.com, który znajdował nam najlepsze oferty (lepsze też niż na trivago.pl).
Jeżeli chodzi o kampingi to jest ich naprawdę sporo. I też można je znaleźć za pomocą wspomnianej aplikacji WikiCamps Australia. Należy tu jedynie pamiętać, że wiele z nich zamyka wczesnym wieczorem swoje recepcje i np. po 18.00 już się w nich nie zameldujemy jeśli nie zrobiliśmy rezerwacji. Do tego trzeba wiedzieć, że chcąc nocować na kampingu w parku narodowym w Australii często niezbędne jest pozwolenie i rezerwacja, które załatwia się poprzez stronę www.nationalparks.nsw.gov.au, a dla obszaru Queensland poprzez stronę www.qpws.usedirect.com . My jednak obeszliśmy się bez takich pozwoleń. Spaliśmy często na prywatnych kampingach w pobliżu Parku Narodowego albo pozwolenie załatwialiśmy będąc już w Parku Narodowym.

Karta kredytowa

Dla wielu z Was to może oczywiste, ale dla mnie kilka lat temu jeszcze nie było. Dlatego wolę o tym wspomnieć. Na wyprawy warto brać kartę kredytową. Jest ona niemal niezbędna jeśli chcecie wypożyczyć auto (dopiero od niedawna istnieją nieliczne wypożyczalnie, która wypożycza pojazd na kartę debetową). Do tego robiąc rezerwacje online na noclegi w większości karta kredytowa jest obowiązkowa. Właściwie to tyle. Resztę mogliśmy załatwiać i płacić kartą debetową lub gotówką.

Ubezpieczenie zdrowotne

Bez tego ani rusz. Wybywamy poza Unię Europejską, zatem wszystkie nasze ubezpieczenia z NFZ na nic się nie zdadzą. Trzeba mieć prywatne ubezpieczenie zdrowotne. I tu radzę nie oszczędzać. I radzę korzystać z dobrej i znanej firmy. A już na pewno jeśli wybieracie się do Australii z dzieckiem.

w szpitalu Australia z dzieckiem

My nasze wykupiliśmy w Ergo Hestia. I dobrze zrobiliśmy! Nie robili nam problemów ze zwrotem   1500zł (500AUD) za hospitalizację córy. Historię zachorowania Ali możecie poznać w osobnym wpisie - Jak nasz bobas wylądował nagle w szpitalu.
Ceny opieki medycznej w Australii są horrendalne (na polską kieszeń). A cena ubezpieczenia nie znowu taka wysoka. Za ubezpieczenie naszej małej Ali zapłaciliśmy 2zł (jako "dodatek" do ubezpieczenia 2 dorosłych osób). W pełni wydane pieniądze nam się zwrócą (i na nas Ergo Hestia tym razem nie zarobi 😉 ). Przy wyborze ubezpieczenia zwracamy uwagę, aby obejmowało też OC i posiadało wysokie NNW. Przeżyliśmy już swoje na różnych wyprawach i wiemy, że to jest aspekt na którym absolutnie nie należy dusić grosza. A już na pewno jeżeli jedzie się w podróż z małym dzieckiem.
Kupując ubezpieczenie zwróćcie uwagę, które kraje obejmuje. My zdecydowaliśmy się na taki obejmujący cały świat (bez żadnych wykluczeń). Do tego polecam wykupić ubezpieczenie na 1-2 dni dłużej niż planujemy pobyt. Nieraz odwołują lot i jesteśmy zmuszeni przymusowo zostać dłużej na wakacjach. To już wystarczająco dużo nerwów. Nie chcemy w takiej sytuacji musieć się martwić dodatkowo o ponowne kupienie ubezpieczenia.
Od niedawna mamy dodatkowy dylemat przy kupnie ubezpieczenia. Czy wybierać wersję (dużo droższą) zawierające opcję na wypadek wojny i ataków terrorystycznych czy też bez. Kilka lat temu nikt tego nie brał pod uwagę. Teraz już się trzeba nad tym zastanowić.

Wypożyczenie auta i jego ubezpieczenie

Australię z dzieckiem (ale też bez) najlepiej zwiedzać autem. Dalekie odcinki można ewentualnie pokonać wewnętrznymi lotami. Jednak jeśli chcemy zobaczyć coś więcej niż miasta, mamy dwie opcje. Albo wykupujemy zorganizowane wycieczki albo wypożyczamy auto. My poszliśmy w drugą opcję. Chcieliśmy mieć auto od pierwszego dnia podróży do ostatniego. W takim przypadku, jeżeli nie chcemy spędzać kilku dni w miejscu do którego przylecieliśmy, polecam zarezerwować auto już wcześniej. Tak, aby czekało na nas zaraz po wylądowaniu. Należy zatem sprawdzić jakie wypożyczalnie samochodów są na lotnisku, na którym będziemy lądować. Wybierając optymalne dla Was rozwiązanie sprawdzajcie nie tylko cenę auta, ale też ubezpieczenie. My lądowaliśmy w Brisbane i dla nas najlepszą ofertę na nasza wyprawę miała wypożyczalnia Apha Car Hire. Można rezerwacji też dokonać bezpośrednio u firmy lub przez pośredników. My kontaktowaliśmy się bezpośrednio z firmą. Okazało się jednak, że w Apha Car Hire nie mają ubezpieczenia, które by nas w 100% zwalniało od wniesienia opłat w razie wypadku. A firmy pośredniczące często takie ubezpieczenie oferują.

zalana droga Australia z dzieckiem
Wspomnę tutaj, że Australijczycy jeżdżą niesamowicie przepisowo i właściwie przez te 7000km nie byliśmy świadkami żadnej najmniejszej stłuczki czy wypadku. Z drugiej jednak strony jest to ruch lewostronny, który dla nas – prawostronnych - przez pierwsze kilka dni nie jest tak łatwy do opanowania. My w każdym razie na ubezpieczeniu ani tym zdrowotnym ani tym na auto nie oszczędzamy i zawsze je kupujemy. Już nam przyszło w życiu korzystać z obu i wiem, że niestety często się przydają.
W Australii niektóre autostrady są płatne. Większość firm wypożyczających auta będzie z Waszych kart kredytowych z automatu ściągać opłaty za te drogi. Nie są to jednak strasznie wysokie kwoty.

Fotelik samochodowy dla dziecka

Niektórzy zabierają w podróż swoje foteliki samochodowe. Jednak Australia ma swoje specyficzne wymagania i foteliki muszą mieć specjalne oznaczenie i certyfikaty. Zatem nasze europejskie mogą być tam nielegalne. Większość linii lotniczych, przy podróży z małym dzieckiem, daje możliwość nieodpłatnego zabrania albo wózka dziecięcego albo fotelika samochodowego. My wzięliśmy wózek, a fotelik wypożyczyliśmy wraz z autem. I tu warto zwrócić uwagę na cenę. Są firmy, które naliczają jedną stałą kwotę za całość podróży, a są takie, które naliczają cenę za każdy dzień. My mieliśmy auto na 30 dni i w niektórych ‘ofertach’ takie wypożyczenie fotelika stało się nieopłacalne. Taniej by nas wyszło kupienie fotelika na miejscu (jednak nie mieliśmy na to czasu i jak tu jeździć z dzieckiem po sklepach w poszukiwaniu fotelika nie mając w aucie fotelika?). Akurat w Alpha Car Hire, z którego skorzystaliśmy cena była stała za cały okres wynajmu (koszt fotelika wynosił około 30AUD = 90zł). Ważne, aby przy zamawianiu fotelika dodać też jaki chcecie. Czyli czy Wasze dziecko już siedzi czy nie. Nasi znajomi się już tak kiedyś przejechali (dosłownie i w przenośni) otrzymując fotelik dla starszego dziecka, przez który ich bobas się całą podróż wyślizgiwał…

Chusta lub nosidło na lotnisko

Do samolotu chcieliśmy wziąć wózek. Miało być tak, jak przy większości lotów - z wózkiem jeździsz z dzieckiem po lotnisku i podjeżdżasz z nim aż do samolotu, w którym to nadajesz go do specjalnego luku bagażowego. Po czym po wylądowaniu od razu go dostajesz i możesz znowu po lotnisku pomykać. I przy naszych 3 lotach z dwiema wielogodzinnymi przesiadkami byłoby to idealne rozwiązanie. No właśnie – byłoby. Okazuje się, że nie wszędzie na świecie tak jest. Akurat my mieliśmy jeden lot z Helsinek. A lotnisko w Helsinkach nie uznaje wózków dla dzieci. Nie można nimi jeździć po lotnisku. Dlaczego? Nie mam pojęcia i po raz pierwszy się z czymś takim spotkałam. Dlatego musieliśmy już w Warszawie wózek nadać jako bagaż specjalny i poleciał wraz z głównymi bagażami. Oznacza to, że dostaliśmy go dopiero w Brisbane. Dobrze być na takie okoliczności przygotowanym i mieć jeszcze opcję alternatywną. Czyli chustę lub nosidełko dla dzieci (o ile macie na tyle małe dzieci). Patrząc na ilość security control, podczas których trzeba wszystko ściągnąć najbardziej optymalne jest nosidełko, które da się szybko ściągnąć i szybko ponownie ubrać. Ja nie miałam i tego żałowałam. Co chwilę musieliśmy Alę z rąk do rąk przekładać. Inaczej by było jakby już chodziła.

Jeśli będziecie mieli jakieś wątpliwości i nie znajdziecie w moich postach informacji ani szukanej przez Was  porady jadąc do Australii z dzieckiem, to śmiało piszcie w komentarzach lub Fanpage FB:

Unable to display Facebook posts.
Show error

Error: Error validating application. Application has been deleted.
Type: OAuthException
Code: 190
Please refer to our Error Message Reference.