Kiedyś hemoroidy kojarzyły się głównie ze starszymi ludźmi. Nigdy sobie tym tematem głowy nie zaprzątałam, aż tu nagle… zostałam ich nosicielką. Po porodzie córy zostałam nie tylko mamą Ali, ale również mamą kilku upierdliwych hemoroidów. Jako, że jest to dla wielu temat wstydliwy, rzadko się o nim mówi. Dlatego też sądziłam, że nikogo z mojego otoczenia ani rodziny temat nie dotyczy. Nie miałam pojęcia jak bardzo się mylę.

Uściślijmy coś – hemoroidy ma każdy! Tak, Ty również. To anatomiczny twór w naszym odbycie, który pełni ważną rolę przy defekacji (czy jak kto woli – robieniu kupy). Na problemy z tymi guzkami krwawniczymi przyjęło się mówić potocznie hemoroidy, choć poprawnie to choroba hemoroidalna. Zwał jak zwał, faktem jest, że jest to nieprzyjemne i chcemy się tego koniecznie pozbyć.

Różne są przyczyny tej dolegliwości. U wielu są związane z niezdrowym trybem życia. Zatem wiadomo co trzeba zrobić – zmienić tryb życia. Proste? Proste! Jednak nie zawsze przyczyną jest brak zrównoważonej diety (ubogiej w błonnik), mało ruchu i siedzący tryb życia. Może też być rodzinna skłonność do hemoroidów przy problemach z tkanką łączną, albo co częstsze - ciąża i poród. No właśnie. Ciekawe ile kobiet w stanie błogosławionym jest na to przygotowanych? Ja nie byłam. Myśląc o ciąży i porodzie byłam świadoma naprawdę wielu towarzyszącym temu dolegliwościach. Czytałam różne artykuły, miałam różne ciążowe aplikacje na komórce, konsultowałam się z kilkoma lekarzami. Ale nikt mi nie mówił o hemoroidach!

Hemoroidy w czasie ciąży

U wielu kobiet pojawiają się już w ciąży. A to za zmianą hormonów w organizmie, a to z powodu zwiększonego nacisku i ciężaru przez dziecko w łonie. W moim przypadku pojawiły się w trakcie porodu. Nie była to kwestia samego porodu, a lewatywy. Lewatywa, która ma wspierać i przyspieszyć przebieg porodu. Jako, że u mnie dość długo akcji porodowej nie było, brałam sobie do serca wszelkie zalecenia mające ruszyć akcję. Dlatego też do lewatywy przyłożyłam się porządnie. Jak? Trzymając ten roztwór bardzo długo w sobie (wiadomo gdzie). Te z Was, które to przechodziły wiedzą, że to nie jest proste. Jak już w końcu siadłam na sedesie…

Przerwijmy ten wątek tutaj. Ogólnie to przez kolejne 10 godzin nadal nie rodziłam, za to mnie cały czas czyściło – i to porządnie! Miałam wrażenie, że jelita mi zaraz wyskoczą. I wcale się tak bardzo nie myliłam. Już wtedy czułam, że coś przy odbycie jest jakby napuchnięte, coś wystaje. Zanim mogłam się tym poważnie przejąć zaczęły się już regularne bóle porodowe. Dopiero kilkanaście godzin po porodzie wróciłam do tematu. Bo nic po rozwiązaniu mi tak nie dokuczało jak… pupa! Jeszcze przed wypisaniem mnie ze szpitala skonsultowałam się z położnymi i moim lekarzem prowadzącym. Dostałam zalecenie smarowania hemoroidów maścią posterisan, masowania i wciskania tych guzków z powrotem na swoje miejsce skąd nieproszone wylazły.
I tak robiłam. Codziennie po kilka razy. I nawet po kilku dniach było lepiej. Jednak wystarczyło, że napięłam za mocno brzuch albo stolec był nieco bardziej twardy i już nieproszeni goście znów wychodzili na zewnątrz. I tak w kółko. Szukałam dalej skutecznych sposobów. Były takie dni, kiedy mnie hemoroidy na tyle bolały, że musiałam większość dnia przeleżeć lub przespać. A miałam przecież wtedy noworodka pod opieką… Temat stał się okropnie denerwujący. Na spacery też nie mogłam chodzić, bo ból był nie do zniesienia. Zatem pora najwyższa wypowiedzieć hemoroidom wojnę!
Ostatecznie się paskudztwa pozbyłam. Chyba na zawsze, a przynajmniej do następnego porodu ;).
Jak to zrobiłam?

Na początku próbowałam różnych nasiadówek i okładów z ziół jak np. rumianek. Jednak średni tego był efekt. Może dawało ulgę, ale na krótką chwilę.

Zimny prysznic

Bardzo mi pomogły natomiast zimne prysznice, których strumień kierowałam na odbyt oraz całą miednicę. W chorobie hemoroidalnej chodzi m.in. o niepoprawne ukrwienie guzków. Krew do nich napływa i już nie odpływa. Zatem trzeba przywrócić prawidłowe krążenie krwi w tym rejonie. Naprzemiennie zimne i ciepłe prysznice lub nasiadówki są do tego idealne. Mają działanie kojące oraz lecznicze.

Ćwiczenia dna miednicy

Dodatkowo trzeba zadbać o dobrą kondycję całej tkanki guzków i okolic. Tak, aby przywrócić im siłę do prawidłowego działania (odpowiednie napełnianie i wypróżnianie się z krwi oraz odpowiednie przemieszczanie się wewnątrz odbytu). W tym celu wykonywałam bardzo często ćwiczenia dna miednicy ze szczególnym uwzględnieniem mięśni zwieracza odbytu. Mówiąc po ludzku – po prostu zaciskamy na chwilę te mięśnie w pupie, którymi regulujemy oddawanie stolca w toalecie. Zaciskamy i rozluźniamy, zaciskamy i rozluźniamy. I tak z 30-40 powtórzeń pod rząd, I to kilka razy na dzień. Najlepiej zrobić sobie z tego rytuał. Np. zawsze gdy karmimy dziecko (a małe dziecko je przecież co 2-3h). A „niematki” i zapracowane osoby mogą ćwiczenie wykonywać zawsze, gdy jadą autem i stoją na czerwonych światłach.
Te ćwiczenia działają subtelnie, ale są niesamowicie ważne. Musimy się uzbroić w cierpliwość. Efekt może być widoczny dopiero po kilku tygodniach. Jednak istotne, abyśmy połączyli ćwiczenia z innymi tu opisanymi metodami.

Ocet, kokos, witamina E

Kolejną bronią, którą stosowałam na dolegliwości hemoroidalne to maści. Najpierw polegałam na kilku różnych kupnych (Nie, nie zmienię tego słowa na „które można kupić w aptece”. Ale by to było nudne). Jednak średni był tego efekt. Zatem zaczęłam kombinować sama. Jedynie pozostałam przy stosowaniu posterisanu, który w porównaniu do innych maści ma właściwości lecznicze, a nie tylko kojące. Wiedziałam już, że moje hemoroidki dobrze reagują na ocet jabłkowy. Dawało to efekt łagodzący. Do tego przeciwzapalnie działa olej kokosowy, który wychłodzony w lodówce też całkiem przyjemnie działa.

Do tego dorzuciłam witaminę E w płynie (też kupna – czyli do nabycia w aptece). Ta ostatnia działa zarówno na problemy skórne jak i uaktywnia nasz układ odpornościowy i daje kopa krążeniu krwi. Zatem wszystko czego potrzebujemy. Stosowałam taki mix mniej więcej 3-4 razy dziennie smarując nim odbyt.

Nie zatwardzaj się

Na nic nam jednak będą wszystkie zabiegi jeżeli nie zadbamy o prawidłową konsystencję stolca (zwanego też kupą). Jeżeli będzie ona za gęsta to będzie zakłócała proces leczniczy choroby hemoroidalnej drażniąc guzki i wypychając je ciągle na zewnątrz. Ale uwaga – nie jest też wskazane mieć biegunki. Kupa musi być taka w sam raz! Smacznego.
Dlatego pij sporo zdrowych płynów, jedz dużo błonnika i unikaj produktów zatwardzających. W mojej diecie musiałam mocno ograniczyć kakao, czekoladę i banany, które jadłam regularnie i w nie tak małych ilościach.

Ja walkę toczyłam około 4 miesięcy. W tym czasie zaliczałam i wygrane, i przegrane bitwy. Jednak coraz częściej doświadczałem ulgi. Ostatecznie zwyciężyłam i pokazałam moim hemoroidom gdzie jest ich miejsce!

Jeżeli macie swoje sprawdzone metody to koniecznie piszcie w komentarzach. Wielu osobom Wasze doświadczenie może się przydać.

  • zulu95

    Ja musiałam na stałe pożegnać się z czekoladą i innymi zatwardzającymi
    produktami 🙁 na rzecz ziółek procto vitale. Moja ulubiona zamiana to
    nie była ale przynajmniej ziółka pomogły. Bardzo złagodziły objawy upierdliwych hemoroidów 🙂