Kto myśli, że po ciąży wróci do swoich dawnych ulubionych ubrań jest w błędzie. I to wcale nie dodatkowe kilogramy są przeszkodą.

Każdy wie, że ciąża to czas kiedy musimy się pożegnać z małą czarną i z wieloma ulubionymi ciuszkami. Jednak kto myśli, że po porodzie szybko do nich wróci jest w błędzie. Pojawienie się w rodzinie dziecka ma wpływ na wiele sfer życia. Wiedziałam o tym. Oczywiście. Jednak nie przewidywałam, że na tyle się też zmieni zawartość mojej szafy ubraniowej.
Będąc w ciąży schowałam na strych większość ubrań, do których siłą rzeczy tymczasowo się nie mieściłam. Ich miejsce zajęły ubrania ciążowe lub po prostu duże, wygodne i obowiązkowo na gumce. Te na strychu miały chwilkę przeczekać. Miesiąc po porodzie do nich wrócę. Tak myślałam.
Moja córeczka Ala ma już prawie rok , a wiele z moich dawnych ubrań nadal leży popakowana w kartony. Czy aż tak przytyłam? Wcale nie. Nawet mam kilka kilo mniej niż przed ciążą. To w czym rzecz?

Okazuje się, że życie z dzieciakiem rządzi się swoimi prawami (co za zaskoczenie ;)). Ja moją córę od początku karmiłam piersią. Jak była malutka to karmienie odbywało się nawet co 2-3h. Prowadziłam z nią aktywne życie i wybywałyśmy codziennie w różne miejsca. Siłą rzeczy karmienie odbywało się w przeróżnych miejscach i okolicznościach. I jak to teraz zrobić dyskretnie mając obcisłą bluzeczkę? Podnosząc ją, podnosi się cała wystawiając całe moje plecy i brzuch na światło dzienne. O dyskrecji nie ma mowy. A jeszcze gorzej się tu plasują sukienki (moje kochane sukienki, w których kobieta czuje się tak kobieco!). Musiałabym od dołu całość podnieść wystawiając jeszcze nogi i majty na światło dzienne. No nie wszystkim mogłoby się to podobać. Mnie na pewno by się to nie podobało. Zatem bye bye obcisłe bluzeczki, tuniki  i sukienki. I ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że po ciąży dalej przydatne są niektóre ciuszki ciążowe. Szczególnie te luźniejsze bluzki. No i staniki. Przecież piersi matki karmiącej też nie są tymi sprzed ciąży, a raczej są o rozmiar lub dwa (a nawet trzy lub cztery) rozmiary większe.

No dobra, ale karmienie się przecież w końcu skończy. Prawda. Jednak będziemy wtedy już mieli małe pełzające, wspinające się po mamie i tulące do niej dzidzi. A te jakoś zawsze tu czy tam się wytrą o mamę. I nie ważne jak się staramy podczas karmienia pociechy zawsze jakimś cudem mała rączka trafi do miski i w mgnieniu oka chwyci za białą bluzkę mamy. Czasem też złapiemy dziecko na gorącym uczynku kiedy bawi się w najlepsze szminką mamy, pastą do butów lub zawartością miski naszego psiego pupila. Zanim zdążymy wytrzeć ręce i buzię pociechy te się już odwinie i przytuli całym sobą do mamy. A już na pewno tak się stanie gdy ubierzemy wyjątkowo coś wyjściowego 😉
Zatem bye bye wszystkie białe i jasne ciuszki. Nie najlepiej też się sprawdzają ubrania w jednolitym kolorze. Najlepsze są kolorowe, w różne wzorki, na których nie widać od razu odciśniętych paluszków dziecka.

I tak moje dawna garderoba została mocno odchudzona. Pozostały te mniej eleganckie, ale bardziej praktyczne ubrania. Czasem poszaleję i jak dziecko jest pod opieką babci to z mężem robimy sobie romantyczne wspólne wyjście (nie, nie zdarza się to często). Wtedy obowiązkowo ubieram (chociaż tylko na te 3 godziny) coś na co dzień dla mnie niedostępnego. Wtedy w ruch idzie mała czarna, a nawet się pomaluję i założę, naszyjnik i długie kolczyki. Te kolczyki, które tak lubię, ale które lubi też moja Ala… Najbardziej lubi oczywiście za nie ciągnąć.

I tak zawartość mojej dawnej szafy leży spokojnie na strychu i czeka. Czeka aż powróci do łask. Chociaż im bliższa staje nam się myśl o kolejnym potomstwie tym dalsza staje się wizja powrotu ulubionych sukienek.