Kawa bezkofeinowa zdaje się dla wielu być zdrową alternatywą dla zwykłej kawy z kofeiną. Jednak za niektórymi kawami bez kofeiny kryje się chemia. Chemia stosowana w procesie produkcyjnym. Dowiedzcie się, które firmy ją stosują.

Kofeina jest nieco kontrowersyjna. Ma zarówno pozytywne działanie na ludzki organizm, ale może też negatywne działać – szczególnie u osób wrażliwych na ten alkaloid.
Do kawy bezkofeinowej chętnie sięgają kobiety w ciąży i te karmiące swoje pociechy, ale również nadciśnieniowcy oraz kawowi smakosze, którzy wieczorami nie chcą sobie odmawiać filiżanki ciemnego naparu.

Ja sama uwielbiam smak kawy i ciężko mi z niej w pełni zrezygnować. W domu mam zarówno zbożową, zwykłą Arabicę jak i bezkofeinową wersję. Zaczęłam się jednak zastanawiać. Naturalnie kawa ma kofeinę, a bezkofeinowa powstaje podczas dodatkowego zabiegu produkcyjnego. Jak ten proces wygląda i czy jest to zabieg mało inwazyjny, nie wpływający na jakość produktu? Zrobiłam mały research. Trochę poczytałam, a następnie wykonałam kilka telefonów do producentów popularnych na polskim rynku marek. Pod lupę wzięłam m.in. Tchibo, Nescafe, Segafredo i Jacobs. Co odkryłam? Że kawa kawie nierówna.

Istnieje kilka sposobów dekofeinizacji kawy. W każdym przypadku pozbywa się kofeiny jeszcze na zielonych, niepalonych ziarnach.

  1. Metoda chemiczna. W tej metodzie do ekstrakcji kofeiny jest używany rozpuszczalnik chemiczny. Działają one bardzo selektywnie nie usuwając innych cennych substancji z ziaren. Dodatkowo metoda ta nie jest kosztowna. Można się spodziewać, że to wystarczające argumenty dla producentów, aby chętnie stosować właśnie tę metodę.
    Problem w tym, że w procesie używa się substancji potencjalnie szkodliwych. Stosowany jest tu octan etylu lub chorek metylenu. Octan etylu - mimo, że uchodzi za substancję o małej toksyczności - jest na tyle toksyczny, że zaczyna się go wycofywać z użycia w przemyśle. Chlorek metylenu nie jest dużo lepszy. Jest podejrzany m.in. o działanie kancerogenne.
    Dodane w procesie produkcyjnym substancje chemiczne muszą być pod koniec produkcji usunięta z produktu końcowego, czyli z kawy. Jest to regulowane przez prawo. Jednak nie jest możliwe w 100% pozbycie się tych chemicznych rozpuszczalników. Zatem jego ślady pozostają. I jest to zgodne z prawem, które reguluje jak wysoka pozostałość chemii może zostać. Producenci deklarują, że są to niewielkie ilości. Jednak na co dzień wystawiamy się na działanie sporej ilości takich „śladowych ilości” chemii w naszej żywności, kosmetykach i chemii gospodarstwa domowego. Po co zatem dokładać sobie kolejną „małą dawkę”. Kilka małych dawek czyni już niemałą dawkę...
    I na daremne będzie szukanie informacji w składzie produktu wypisanym na opakowaniu czy dodano octanu etylu lub chlorku metylenu. Te substancje są użyte w procesie produkcyjnym, a nie jako dodatek do żywności. O takich substancjach producent nie ma obowiązku informować konsumenta. Skoro nie musi, to oczywiście nie informuje.
  1. Metody niechemiczne – bez użycia chemicznego rozpuszczalnika.a) Wodna ekstrakcja (tzw. metoda Swiss Water®).
    W tej metodzie ziarna kawy są przemywane wodnym ekstraktem zawierającym wszystkie rozpuszczalne składniki kawy oprócz kofeiny. Na zasadzie osmozy kofeina z ziaren przenika do substancji przemywającej. Metoda ta jest dość kosztowna. Do tego dyskusyjne jest czy smak i aromat kawy pozostaje nienaruszony. Wielu ekspertów twierdzi, że metoda ta zmienia bukiet smakowy naparu kawy. Stąd też metoda nie jest zbyt popularna.
    b) Metoda z dwutlenkiem węgla (CO2).
    Używany jest tu bezpieczny dla zdrowia konsumenta ciekły dwutlenku węgla w stanie nadkrytycznym (stan pomiędzy stanem ciekłym a gazowym, występujący przy wysokim ciśnieniu i temperaturze). Ta metoda działa wybiórczo na kofeinę, nie pozbywając ziaren kawy innych cennych składników. Ta metoda jest uznana za naturalną i jest dozwolona przy produkcji kawy z certyfikatem produkcji ekologicznej. Metoda ta jakościowo jest najlepsza, ale zarazem najzdrowsza. Na szczęście znalazłam jednego producenta, która tą metodę stosuje.

Patrząc na historię kawy bezkofeinowej używano już wielu nieciekawych substancji chemicznych do usuwania kofeiny. Prym wiódł niegdyś benzen, który jest kancerogenny i uszkadza ośrodkowy układ nerwowy. Obecnie używane są bezpieczniejsze substancje. Jednak i one nie są zupełnie obojętne dla organizmu. Sądzę, że szerząca się świadomość konsumentów i trend zdrowego trybu życia skłoni ostatecznie producentów do zaniechania stosowania chemicznych metod. Jednak obecnie koszt produkcji nadal dla wielu producentów jest istotniejszy niż jakość. Dowiedzcie się zatem, które firmy jaką metodę używają. Informacje te są aktualne na wrzesień 2017.

  • Tchibo – metoda chemiczna.
  • Lavazza – metoda chemiczna.
  • Jacobs – wymiennie metoda chemiczna i niechemiczna. Na rynek trafia i jedna i druga niczym się w wyglądzie nie różniąca i klient nie wie na jaką trafia.
  • Illy – zależnie od produktu metoda chemiczna lub z dwutlenkiem węgla. Do odróżnienia tylko dla wtajemniczonych (informacja jest wpisana kodem w partię produkcyjną na opakowaniu).
  • Nescafe – niewiadomo. Na moje zapytania odpowiadają stałą niejednoznaczą formułką.
  • Segafredo – metoda niechemiczna z dwutlenkiem węgla.

Segafredo uratował honor kaw bezkofeinowych. Cieszy, że istnieją jednak firmy gotowe zapłacić za lepszą jakość.
A teraz czas zaparzyć sobie filiżankę dobrej kawy. 🙂