Większość rodziców wie, że niemowlakom nie wolno podawać miodu. Czy jednak rzeczywiście powinniśmy się powstrzymywać z podawaniem tego naturalnego produktu?

We wszystkich zaleceniach żywieniowych czytamy, żeby miodu nie podawać dzieciom poniżej pierwszego roku życia. Niektóre wręcz mówią, aby wstrzymać się do trzeciego roku życia. Wcześniej stanowi zagrożenie zdrowotne dla dziecka. Czym takie zalecenia są uargumentowane? A to już zależy od tego w jakim kraju żyjemy 😉

Polskie argumenty

W Polsce jako pierwszą i często główną przyczynę podaje się fakt, że miód może działać alergizująco. Jednak alergia na miód wcale nie jest taka częsta i raczej nie występuje jako odosobnione uczulenie. Wrażliwi na miód są mali alergicy ze skłonnościami do różnych alergii. Szczególnie, gdy występuje alergia na pyłki kwiatowe.
Jednak czy ten argument uzasadnia podawanie dzieciom miodu dopiero po pierwszym roku życia? Nie do końca. Istnieje wiele innych, dużo częściej występujących alergii jak np. na orzechy, gluten czy nabiał. A zalecenia w ostatnich latach co do podawania alergenów się mocno zmieniły. Coraz częściej słyszy się o tym, aby nie opóźniać wprowadzanie popularnych alergenów w dietę dziecka (podajemy je stopniowo przy rozszerzaniu diety, bacznie obserwując reakcję dziecka). Są nawet badania donoszące, że im wcześniej wprowadza się alergen (dotyczyło to orzechów i sezamu) tym mniejsze ryzyko wystąpienia w późniejszym czasie alergii na ten pokarm.

Co mówi Zachód i Stany Zjednoczone

W krajach zachodnich w dyskusji na temat podawania niemowlakom miodu zazwyczaj nawet nie wspomina się o alergii. Istnieje wg nich dużo większe potencjalne ryzyko zdrowotne. Zagrożeniem dla niemowlaka jest ciężka choroba, zwana botulizmem niemowlęcym, powodowana przez bakterię Clostridium botulinum. To te bakterie, które wytwarzają jad kiełbasiany, o którym zapewne nieraz słyszeliście.
Miód to produkt nieprzetworzony, nie poddawany żadnym procesom utrwalającym i sterylizującym. Stąd też sporadycznie zdarza się, że miód ma ślady zanieczyszczeń i zawiera spory tej niebezpiecznej bakterii. Szacuje się, że około 5% miodów może zawierać przetrwalniki Clostridium botulinum. Choć ilość spor w miodzie jest niewielka i dorosły organizm bez problemu sobie z nimi poradzi to jednak u niemowląt może być inaczej.

Botulizm niemowlęcy

Dlaczego maluszek może sobie nie poradzić ze sporami? Bo nie ma jeszcze w pełni rozwiniętej i ustabilizowanej flory bakteryjnej w przewodzie pokarmowym. Trzeba pamiętać, że dziecko, gdy przychodzi na świat ma jałowy przewód pokarmowy. W pierwszych miesiącach życia cały jego przewód kolonizuje się niezbędną florą bakteryjną, która pełni ważne funkcje w organizmie – także w aspekcie odporności organizmu. U niemowlaków, u których flora ta nie jest jeszcze stabilna, po spożyciu miodu ze sporami Clostridium botulinum może dojść do rozwinięcie się bakterii z formy przetrwalnikowej. Co więcej, te bakterie będą się w szybkim tempie w jelitach namnażać. A to już jest duże zagrożenie dla dziecka, bo bakterie te wytwarzają silną neurotoksynę (jad kiełbasiany) atakującą układ nerwowy. Najczęściej to niemowlaki w wieku 3-4 miesięcy zapadały na botulizm niemowlęcy. Jednak na wszelki wypadek podaje się zalecenia, aby wstrzymać się do pierwszego roku życia z podaniem miodu. Wtedy to już dobra flora bakteryjna w przewodzie jest ustabilizowana i organizm dziecka poradzi sobie ze sporami. Trzeba jednak dodać, że botulizm niemowlęcy zdarza się niezwykle rzadko i postępy w jego leczeniu są coraz lepsze. W ostatnich latach w większości krajów nie notuje się już żadnego przypadku tej choroby. Może też dlatego, że rodzice są coraz bardziej świadomi i wstrzymują się z podawaniem miodu.

Kontrowersyjne badania naukowe

Co ciekawe, na przełomie 29 lat (od 1986 do 2015) na wszystkie przypadki botulizmu niemowlęcego odnotowanych w Europie aż 50% (36 przypadków) miało miejsce we Włoszech. Co jeszcze ciekawsze tylko 20 rodziców chorych dzieci deklarowało podawanie dzieciom miodu. Najciekawsze jednak jest to, że w ani jednym przypadku nie stwierdzono w podawanym dzieciom miodu tego szczepu bakterii, który wyizolowano u chorych dzieci.
W innych badaniach, przeprowadzonych w Arabii Saudyjskiej wyszło, że aż 76% z 719 z ankietowanych matek podawało dzieciom miód w pierwszym roku życia. Żadne z nich nie zachorowało na botulizm niemowlęcy. Naukowcy przebadali też 221 próbek miodu i w żadnej nie znaleźli Clostridium botulinum ani jego sporów.
Nie można jednak traktować powyższych doniesień jako dowód na to, że miód nie ma nic wspólnego z botulizmem. Niejednokrotnie już wiązano chorobę botulizmu niemowlęcego z zanieczyszczonym miodem. Póki co nie mamy pełnej jasności czy to rzeczywiście miód jest winowajcą w przypadku tej przykrej choroby.

Lepiej się wstrzymać z podawaniem miodu niemowlakom. Szczególnie, że w pierwszym roku życia naprawdę nie ma potrzeby podawania go maluchom.

Miód w przetworach dla dzieci

Warto też wspomnieć, że miód dodany jako składnik do produktów dla dzieci jak np. kaszki nie stanowi zagrożenia dla małych dzieci. Dzieje się za sprawą procesu technologicznego wytwarzania tych produktów. Stosowane są w nich wysokie temperatury, które unicestwiają bakterie i ich spory. Pamiętajmy jednak, że te same procesy technologiczne niszczą jednocześnie to co w miodzie najcenniejsze. Powodują denaturację białek i inaktywację cennych enzymów. W ten sposób miód zostaje pozbawiony swoich prozdrowotnych właściwości.