Dziecko ma już ponad rok. Domaga się cyca co godzinę, a i w nocy nie daje spać chcąc się uspokoić w najlepszy możliwy sposób – przy piersi. Mama już wychodzi z siebie. Co nie zacznie robić musi przerwać by dziecko nakarmić. O wyjściu samej z domu też nie ma mowy, bo dzidzia bez cyca nie wytrzyma. Noce od roku zupełnie nie przespane. Czuje się jak chodząca mleczarnia. Mama, choć wyczerpana, często też załamana i zdesperowana wmawia sobie, że to dla dobra dziecka. Ta mama to typowa niewolnica karmienia na żądanie. A jest ich sporo.

Ustalmy na początek jedno – nie ma nic lepszego od karmienia piersią! W pełni to popieram i sama dziecku nie podawałam nigdy innego mleka niż moje własne. Jednak przy karmieniu piersią trzeba też uważać, aby nie przedobrzyć.

Karmienie na żądanie – nie lepszego nie wymyślono

Nie da się ustalić jak często powinno się karmić dziecko. A potrzeba przecież jakieś rekomendacji, zalecenia, jakieś jasno postawione granice. Do wszystkiego są wytyczne. Za to i do karmienia piersią musiały powstać. I słusznie zauważono, że każde dziecko inne. Tak jak każda mama i jej mleko się nieco różni. I nie ma takiego samego duetu mama-dziecko. Jak tu dać jakieś ogólne zalecenia pasujące do wszystkich? Zatem powstała idea karmienia na żądanie. W myśl, że dziecko wie najlepiej kiedy jest głodne. Idea słuszna w teorii. W praktyce nie taka prosta do realizacji. Jakby dziecko dawało jednoznacznie znać, że teraz jest głodne byłoby wszystko OK. Ale tak nie jest…  Często niestety trudno jest rozpoznać jednoznacznie potrzebę dziecka. Jest marudne, płacze. Zapewne chce cyca. Skoro przy nim się uspokaja… Jednak cyc działa po prostu kojąco na różne stany. Dziecko czasem domaga się po prostu uwagi, bliskości, albo się nudzi. Szczęśliwi Ci rodzice, których dzieci w róży sposób płaczą i dają wyraźnie znać co im jest i czego potrzebują. U niektórych niestety nie jest to takie łatwe do odróżnienia.

I wtedy z łatwością dochodzi do nadużycia karmienia piersią. Dziecko się uspokaja, rodzice zadowoleni. I nie ma w tym nic złego jeżeli mama czuje się z tym cały czas dobrze. Jeżeli chce karmić swoje dziecko ciągle i na każde zawołanie (zapłakanie) to proszę bardzo. Nie ma w tym nic złego. Gorzej jeśli mama jest tym zdecydowanie zmęczona i czuje się uwiązana. Usposabia się już tylko ze swoimi piersiami i czuje się jak chodząca mleczarnia. Robią to dla dobra dziecka… Ponoć.

Równowaga emocjonalna – Mama też się liczy

Ponad wszystko liczy się jednak stan psychiczne rodziny. Dziecko nie będzie wcale szczęśliwsze jeśli jego mama będzie udręczona i ciągle denerwowała się na małego cycożercę. Nie da mu wtedy tyle miłości, uwagi, czułości, spokoju i wyrozumiałości jaką byłaby w stanie dać jeśli panowała by harmonia w ich duecie. Niewolnice karmienia na żądanie są często podenerwowane i tracą szybko cierpliwość do dziecka. Nie czerpią tyle radości z macierzyństwem jak by mogły. I w takich przypadkach mówię stop. Psychika mamy też się liczy! Dla dobra dziecka!



Czytaj też: Najlepszy i najtańszy sposób na pielęgnację dziecka w podróży



Butla dała mi wolność

Ja sama z początku też bardzo często karmiłam. Moja Ala przyszła na świat z wagą 2880g. Była mega chudziną. Karmiłam przez pierwsze dni zdecydowanie na żądanie, co chwilę. Później zaczęłam starać się odczytywać jej potrzeby i na płacz reagować też inaczej (noszeniem, tuleniem, śpiewaniem, kołysaniem, zabawianiem…). Bacznie ją obserwowałam. Udawało mi się przejść na coraz dłuższe odstępy w karmieniu. Z cogodzinnych karmień przeszłyśmy na co 2, a później co 3 godziny. Oczywiście wszystko w swoim czasie i ciągle bacznie obserwując swoją dzidzię. Do tego doszła butla. Mi osobiście bardzo zależało, aby zachować swoją niezależność, swobodę poruszania się. Po prostu chciałam móc czasem wyjść bez dziecka i zrobić coś sama, może nawet dla siebie (co za egoistka ze mnie!). Dlatego butelkę wprowadziłam bardzo szybko. Ale do butelki trafiało wyłącznie moje odciągnięte mleko. Później też herbatka ziołowa dla dzieci (bez żadnego cukru i jego substytutów) lub woda. Dawałam córce regularnie butelkę –2 do 3 razy w tygodniu. Na tyle często, aby była do niej przyzwyczajona, a na tyle rzadko aby jej nie przekładała ponad pierś. W pierwszych miesiącach karmiłam około 7 razy w ciągu doby (co daje 49 karmień w tygodniu). Jak na 49 karmień 2-3 zastąpię butelką też się nic wielkiego nie stanie. I się nie stało. Tylko tyle, że mogłam z czystym sumieniem zostawić Młodą z tatą czy babcią na parę godzin.

Żadna skrajność nie jest dobra. Trzeba się dograć z dzieckiem. Jako rodzice naszym obowiązkiem jest zaspakajanie potrzeb dziecka. Tak, ale róbmy to z głową! Nie zapominajmy przy tym o sobie samych. Dla dobra dziecka!

 



Jeżeli tekst Ci się spodobał - będzie nam bardzo miło jeśli go udostępnisz lub polubisz nas na Facebooku 🙂

Unable to display Facebook posts.
Show error

Error: Error validating application. Application has been deleted.
Type: OAuthException
Code: 190
Please refer to our Error Message Reference.