Trafiliśmy do Brisbane trochę przypadkiem, trochę przymusowo. Tak nam po prostu loty pasowały, więc siłą rzeczy wyładowaliśmy w tym właśnie mieście. Nie mieliśmy zamiaru tutaj długo zabawić. Chcieliśmy się tu jedynie przespać i ruszyć dalej w trasę. Jag lag dał nam jednak wyjątkowo w kość (może to też sprawka 33-godzinnego lotu, podczas którego mało spaliśmy) i zostaliśmy nieco dłużej w Brisbane niż to planowaliśmy. I dobrze, że tak się stało… 🙂

Warto, nie warto?

Wiele osób udające się do Australii na wakacje zastanawia się czy warto zatrzymać się i zobaczyć Brisbane. Do stanu Queensland zazwyczaj jedzie się w innym celu niż zwiedzanie miast. Z drugiej strony, Brisbane to stolica stanu Queensland i jedno z najpopularniejszych turystycznych miast w Australii. Zatem warto czy nie warto?

Warto! Nas to miasto zaskoczyło. Pozytywnie zaskoczyło. Ogólnie jadąc do Australii z dzieckiem mieliśmy plan wziąć auto i jak najszybciej uciec w zielone zakątki tego państwa, czy jak kto woli – kontynentu. W końcu nie płacimy za wypożyczenie auta, aby stało ono na płatnych (!) parkingach w miastach po których i tak najlepiej poruszać się komunikacją miejską lub pieszo.

Co zachwyca?

Do rzeczy. Co takiego nas zachwyciło?
To, że Brisbane ma cudowne zielone oblicze! W tym wielkim mieście nie zabrakło spokojnych zakątków, parków, i licznych przestrzeni i atrakcji. Mimo, że miasto liczy więcej mieszkańców niż Warszawa, to jest takie jakieś bardzo kameralne.

Plan na 1 – 2 dni

Jeżeli ktoś, tak jak my – jest raczej przejazdem w Brisbane i nie chce się bawić w zwiedzanie dogłębnie całego miasta to tu właśnie takie podpowiedzi. Gdzie pójść, aby w ciągu 1-2 dni poznać ciekawe oblicze miasta.


CZYTAJ TEŻ: 10 miejsc, które musisz zobaczyć w Australii - moje TOP 10


Basen zamiast rynku

A może by tak zamiast rynku zrobić w mieście basen? Takie rzeczy tylko w Australii 🙂
A mowa tu o Streets Beach! To rozległy basen w centrum miasta. Nawet ciężko to nazwać basenem. To jak rozległy park wodny, jezioro i plaża jednocześnie. I jest mega dopieszczone i zadbane. Po prostu świetnie przemyślane i zaprojektowane. I ta woda… Krystalicznie czysta!
Akurat jak my byliśmy w Brisbane w czerwcu 2017 to spora część była niedostępna, ponieważ była remontowana i udoskonalana. Jednak nawet to co widzieliśmy było rewelacyjne! Pomysł ekstra. Wykonanie bomba. Okazuje się, że to typowy australijski zabieg. W miastach, w których nie ma dostępu do morza, albo plaże są niezbyt ciekawe to mieszkańcy dostają rekompensatę w postaci basenu w centrum miasta. Tak też jest np. w Cairns (jednak ich basen jest rozmiarowo już dużo mniejszy – proporcjonalnie do wielkości miasta 😉 ). Te parki wodne są oczywiście dostępne dla wszystkich i są nieodpłatne (dla Australijczyków to oczywiste, dla nas to totalny szok kulturowy).

Las tropikalny w mieście

Cały South Bank Parklands. To południowe nadbrzeże rzeki Brisbane. Właśnie w jej skład wchodzi wspomniany wyżej Steets Beach. Ale jest tu wiele więcej. Można na przykład przechadzać się w dżungli. Naprawdę. Park miejski w tym miejscu jest złożony z roślinności tropikalnej i daje namiastkę prawdziwego lasu tropikalnego. Biegają tam różne zwierzęta, w tym niemałe jaszczury i legwany (kto go znajdzie na zdjęciu?).

Ponadto są dla dzieci ogromne place zabaw. A jeśli się zgłodnieje to jest wiele miejsc piknikowych i dostępne grille na świeżym powietrzu (grille elektryczne – też nieodpłatne). Do tego miła promenada wzdłuż rzeki… Idealne miejsce na spędzenie dnia. Nieważne czy podróżujemy z dzieciakiem czy bez.

Taksówka wodna

River cruise. Jest kilka możliwości zwiedzania Brisbane. Ale jedną z ciekawszych jest poznawanie go ze strony rzeki. Szczególnie gdy już nie chce nam się chodzić. Wycieczek statkiem jest wiele, ale najtaniej (bo darmowo) wyjdzie to zrobić CityHopper. To takie darmowe wodne taxi. Ma kilka przystanków i płynie dość regularnie, że nietrudno się na niego załapać.

Kolonialne perełki

Brisbane to miasto kontrastów jeśli chodzi o architekturę. Zdecydowana większość zabudowy jest nowoczesna. Jednak to tu to tam napotkamy się z kolonialnymi perełkami jak Muzeum Brisbane czy klimatyczne kościoły, które mocno kontrastują ze swoim nowoczesnym otoczeniem.

Okolice Brisbane

Niedaleko Brisbane jest popularne Coala Sanctuary, w którym można pogłaskać koalę lub nawet wziąć go na ręce. My akurat to doświadczenie zostawiliśmy sobie na wizytę w Australian Zoo.

Gdy już zwiedziliście Brisbane, wyjeżdżając z niego warto zatrzymać się po drodze na jednym punkcie widokowym Glasshouse Mountains (Glasshouse Mountains Drive).

Jak już wiecie co zwiedzić w Brisbane zapraszam do poznania kolejnych 9 punktów z mojego TOP 10 Australia (Queensland). 🙂



Jeżeli podobał Ci się wpis - polub nas na Facebooku. Dzięki temu będziesz na bieżąco, a nam będzie bardzo miło gościć Cię na naszym profilu 😀